[ Pobierz całość w formacie PDF ]

 Organizacji Gehlena .
W kilka dni po przybyciu do Oberursel Gehlen wezwał Lansdorffa do swojego biura.
Od czasu tamtej kłótni w górskim szałasie stosunki między nimi znacznie się ochłodziły.
Mimo to Gehlen uśmiechał się. Nieufny Lansdorff wzmógł czujność.
- Stoimy u progu nowej, wspólnej kariery, pułkowniku - zaczął Gehlen. - Zapewniam
pana, że bardzo wysoko oceniani pańskie umiejętności zawodowe, profesjonalizm, z jakim
potrafi pan zdobywać informacje. Ja jestem ekspertem w ocenie wartości meldunków, brakuje
mi jednak pańskich talentów. Organizacja potrzebuje więc i pana i mnie. Wierzę, że możemy
pracować razem. Co pan o tym myśli?
- Zgadzam się z panem. -  Na razie , dodał w myślach. Gehlen z pewnością
potrzebował go, inaczej nie zaczynałby tej rozmowy od deklaracji przyjazni. Ale czy z kolei
Gehlen był niezbędny jemu? Sam potrafiłby pokierować organizacją dla Amerykanów i nie
zrobiłby tego gorzej niż Gehlen.
- Konieczne jest odbudowanie naszych zródeł informacji. Gdzie proponuje pan
zacząć, pułkowniku?
- Chciałbym odnowić kontakt ze wszystkimi agentami z okresu wojny, których
mieliśmy w Związku Radzieckim.
- Uważa pan to za możliwe?
- Na pewno nie uda nam się dotrzeć do wszystkich, ale chociaż w kilku, a może więcej
przypadkach powinno się udać.
- Niech się pan zabiera do dzieła - przytaknął Gehlen. - Proszę odszukać wszystkich
swoich dawnych współpracowników i powiedzieć im, że będą nam potrzebni.
Organizacja Gehlena spędziła wiele miesięcy na poszukiwaniach byłych członków
Oddziału Armie Obce  Wschód w obozach jenieckich na terenie zachodnich stref
okupacyjnych. Załatwiano im zwolnienia i przydzielano nowe zadania. W styczniu 1947
Lansdorff był gotów. Jego radiowcy rozpoczęli nadawanie sygnału przywołującego dawnych
agentów w ZSRR. Użyto starych częstotliwości i czasów nadawania z nadzieją, że szpiedzy
ciągle prowadzą nasłuch.
Niewielu z nich odpowiedziało, ale był wśród nich Michaił, który odezwał się
natychmiast.
Przez dwa tygodnie Lansdorff wysyłał pytania sprawdzające autentyczność kontaktu i
studiował odpowiedzi, aż nabrał pewności, że to był rzeczywiście Michaił, a nie radziecki
operator radiowy, próbujący ich oszukać. Powiadomił wówczas Gehlena o nawiązaniu
łączności.
- Doskonale, pułkowniku! Ten jeden agent wart jest stu innych.
- Chciałbym wiedzieć, kto to taki - odrzekł Lansdorff.
- Najważniejsze, że informacje od niego są godne zaufania i zawsze niezwykle istotne.
W lecie 1947 Rosjanie zaczęli odsyłać do ojczyzny niemieckich jeńców i Gehlen
wysłał swoich ludzi do ośrodków repatriacyjnych w Niemczech, aby przesłuchiwali
powracających i wydobywali z nich wszelkie informacje. Trzy miliony Niemców pracowało
niewolniczo na terenie Związku Radzieckiego: w rolnictwie, przemyśle, w każdej gałęzi
gospodarki. Ich opowieści znacznie wzbogaciły zasoby danych Gehlena. Jednym z
repatriantów był kapitan Otto Rauss, który opowiedział o przesłuchaniach w GRU i o
wyjawieniu Rosjanom faktu istnienia Michaiła - agenta Rudolfa Hessa.
Raport z odbytej z Raussem rozmowy trafił do Lansdorffa i wprawił go w osłupienie.
Natychmiast udał się do Gehlena.
- Czy wiedział pan o tym, że to właśnie Hess zwerbował Michaiła? - spytał generał.
- Ależ skąd. Nie miałem o tym pojęcia.
- A w jaki sposób znalazł się on pod pańską kontrolą?
- Przejąłem go od gestapo.
- Co takiego? - Gehlen wyprostował się na swoim krześle.
- To było we wczesnym okresie kampanii rosyjskiej, gdy pracowałem jeszcze dla
Abwehry. Jakoś w lipcu czy sierpniu czterdziestego pierwszego zjawił się u mnie oficer
gestapo z poleceniem nawiązania kontaktu z Michaiłem. Podał mi czasy i terminy
nawiązywania łączności, częstotliwości oraz książkę szyfrową.
- I to wszystko? Gestapo nie poinformowało pana, że Michaił był agentem Hessa?
- Nie, a ja, oczywiście, o nic nie pytałem.
Gehlen wziął do ręki protokół z przesłuchania byłego adiutanta Hessa.
- Pan w to wierzy, LansdorfT? Czy to możliwe, żeby sam Hess zwerbował Michaiła?
- Chyba tak. Gestapo zgłosiło się do mnie z tą sprawą jakieś dwa, trzy miesiące po
eskapadzie Hessa do Anglii. Mieli więc dość czasu, aby przesłuchać jego personel i zdobyć tę
wiadomość.
- Ten Rauss pojechał już do Monachium, gdzie mieszkał przed wojną. - Gehlen
odłożył na biurko raport. - Wyślę kogoś, żeby przeprowadził z nim bardziej szczegółową
rozmowę.
- Jeśli może wzbogacić naszą wiedzę o Michaile, bardzo byłbym ciekaw poznać
prawdę o tym agencie.
Geheln polecił jednemu z oficerów, aby udał się do Monachium, a ten spędził cały [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • razem.keep.pl