[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Musiałem oszczędzać amunicję, a miałem tylko jeden, trzydziestonabojowy magazynek.
Chwilę spokoju wykorzystałem na ucieczkę. Tomek zniknął mi sprzed oczu. Co
kilkanaście metrów zatrzymywałem się, oddawałem trzy, cztery strzały i biegłem dalej. W
pewnym momencie mój kałasznikow zamilkł. Nie było już amunicji. Nie oglądając się
biegłem przed siebie. Po chwili potknąłem się o wystawioną nogę, a czyjeś silne ręce
wciągnęły mnie w krzaki. Nad sobą ujrzałem twarz w kominiarce i kolbę gładkolufowej
strzelby mossberg.
- To nasz! - krzyknÄ…Å‚ Tomek.
Mimo to poczułem silne uderzenie w głowę.
Obudziło mnie czyjeś troskliwe poklepywanie w moją twarz. Słońce grzało już
porządnie. Było południe. Leżałem w wysokiej trawie na łące na Bani. Tomek próbował mnie
ocucić. Obok niego stał niepozorny jegomość w czarnych, wpuszczonych w wysokie buty
spodniach i w czarnej koszuli. Facet uśmiechał się do mnie.
- Budzi się nasz bohater - przywitał mnie. - Oleski - podał mi rękę. - Trochę
spózniliśmy się, przepraszam.
- Nie szkodzi - odpowiedziałem podnosząc się powoli.
W głowie dudniły mi wszystkie okoliczne dzwony.
- Mamy już wszystkich - opowiadał nam komisarz. - Ci chłopcy ukradli samochód
kurierowi grupy narkotykowej. Przy okazji znalezli w bagażniku arsenał. Pomyśleli, że
odwiedzą koleżanki w górach i ubiją świetny interes z mafią. W półświatku nie lubią takich
cwaniaczków, więc wysłano pięciu gangsterów, aby ci rozwiązali problem, dali
młodzieniaszkom po łapkach i nauczyli innych respektu.
- Aha - półprzytomny kiwnąłem głową.
- Podwiezć was gdzieś? - zapytał Oleski.
- Nie, dziękujemy - odezwał się Tomek, nim zdążyłem wyrazić szczerą chęć na
przejażdżkę chociaż do najbliższej wsi.
Komisarz pożegnał nas i podszedł do radiowozów i samochodów terenowych, które
zjechały się na samym szczycie. Po krzakach kręcili się policyjni technicy, fotoreporterzy,
ekipy telewizyjne.
Nim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, Tomek pomógł mi wstać i pociągnął mnie na
drugi koniec łąki pod świerki. Tam ułożyliśmy się w trawie i patrzyliśmy na szczyty gór
widoczne w oddali. Tomek wyjął kanapki, które uszykował na naszą wyprawę związaną z
malowaniem szlaku. Jedliśmy powoli rozkoszując się widokiem i starając się nie słyszeć
harmidru za nami. Po godzinie wstaliśmy i nie zaczepiani przez nikogo ruszyliśmy w stronę
Zredniej Wsi. Po dwóch godzinach maszerowaliśmy już wzdłuż prawego brzegu Sanu, w górę
rzeki, w stronę ośrodka Berdo.
ROZDZIAA CZWARTY
SZKOLENIE NA KAUKAZIE " WYJAZD W GÓRY " ZASADZKA " U
PODNÓ%7Å‚Y ELBRUSU " WSPINACZKA DO  SCHRONISKA
JEDENASTU " ZAGINICIE KAMERZYSTY
Było już pózne popołudnie. Za oknem widziałem tłumy samochodów z mieszkańcami
Warszawy przebijającymi się do osiedli - sypialni oraz do obrzeży miasta. Ebersche na chwilę
zamilkł wspominając kolegę z wojska.
- Nie wie pan, co profesor miał na myśli mówiąc o czymś, co Polacy odkryli, ale tego
nie ujawnili? - zapytałem.
- Jasne, że wiem - odpowiedział gospodarz.
Sięgnął po kolejne cygaro i powoli je zapalił. Wokół rozniósł się aromatyczny dym. Po
ostatniej wizycie u lekarza, który namawiał mnie do rzucenia palenia, solennie postanowiłem
nie sięgać po papierosy. Niemiec wysunął w moją stronę pudełko z cygarami. Mimowolnie
sięgnąłem po jedno.
- Ta rzecz to Wilk Kaukazu - Ebersche uśmiechnął się tajemniczo. - Złoty posążek
ważący kilka kilogramów.
- I po to wysłano doborowy oddział wysoko w góry? - powątpiewałem.
- Tu nie chodzi o złoto, ale o moc tej figurki - Niemiec był niewzruszony. - Być może
wie pan, że w SS wydzielono specjalną komórkę do poszukiwań świętego Graala. Hitler
otumaniony przez swego astrologa i innych pochlebców wierzył w takie cuda. Zwięty Graal
miał uczynić z SS armię nieśmiertelnych. Wie pan doskonale, że Himmler, zwierzchnik SS,
uczynił z tej siły coś w rodzaju sekty, do której należeli wyżsi rangą oficerowie z czarnej
gwardii.
- Wilk Kaukazu miał jakiś związek ze świętym Graalem? - cała historia do tego
momentu wydawała mi się prawdopodobna. Teraz zaczynałem w to wątpić. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • razem.keep.pl