[ Pobierz całość w formacie PDF ]

stów pocieszenia.
Ponownie otworzyły się boczne drzwi i do sali wkroczył osamotniony Parrish,
prokurator okręgowy. Szybko podszedł do drugiego stołu. Ten z kolei był wręcz
podręcznikowym przykładem człowieka o zaspokojonych ambicjach. Nie marzył
o większych zaszczytach. Starannie i metodycznie wykonywał swoje obowiązki,
nie starał się przyciągać niczyjej uwagi, toteż był nadzwyczaj skuteczny. Cieszył
się opinią drugiego na liście prokuratorów stanowych pod względem sumarycz-
nych wysokości uzyskanych wyroków. Usiadł obok szeryfa, który wcześniej zajął
miejsce przy stole oskarżenia, chociaż powinien siedzieć przy Patricku. W dru-
gim rzędzie zasiadali już agenci Joshua Cutter oraz Brent Myers w towarzystwie
dwóch innych typków z FBI, których Parrish nie znał.
Wszystko do tej pory zapowiadało spektakularną rozprawę, choć dzieliło ich
od jej rozpoczęcia jeszcze co najmniej pół roku. Wozny poprosił obecnych o po-
wstanie i na salę wkroczył sędzia Huskey.
 Proszę siadać  rzekł, zająwszy miejsce za stołem prezydialnym.  Przy-
stępujemy do rozpatrzenia sprawy numer dziewięćdziesiąt sześć łamane przez ty-
siąc sto czterdzieści, założonej przez władze stanowe przeciwko Patrickowi Lani-
ganowi. Czy oskarżony jest obecny?
 Tak, Wysoki Sądzie  odparł Sandy, unosząc się z krzesła.
 Proszę powstać, panie Lanigan  polecił Huskey.
Patrick, wyciągając nieco przed siebie skute kajdankami ręce, wstał powoli,
odsuwając do tyłu krzesło. Nie wyprostował się do końca, stał pochylony i przy-
garbiony. Nie musiał zresztą wcale udawać. Zrodki uspokajające stłumiły ból i zli-
kwidowały napięcie mięśniowe, lecz zarazem wywołały ospałość.
Jakby uświadomiwszy to sobie, nieco wyżej podniósł głowę.
 Panie Lanigan, mam przed sobą kopię oskarżenia zatwierdzonego przez
komisję przysięgłych okręgu Harrison, w którym zarzuca się panu morderstwo
nieznanej osoby, popełnione z premedytacją. Czy zapoznał się pan z tym aktem
oskarżenia?
 Tak, Wysoki Sądzie  oznajmił Patrick, jeszcze wyżej zadzierając brodę
i starając się mówić pewnie oraz głośno.
 Czy naradził się pan ze swoim adwokatem?
 Tak, Wysoki Sądzie.
 I przyznaje się pan do winy?
 Jestem niewinny.
 Pańskie oświadczenie zostało przyjęte. Może pan usiąść.
132
Huskey przełożył jakieś papiery i po chwili ciągnął:
 Swoim pierwszym orzeczeniem w tej sprawie sąd nakłada obowiązek do-
chowania tajemnicy na obrońców, oskarżycieli, funkcjonariuszy policji i inne or-
gany dochodzeniowe, jak również na wszystkich powołanych świadków i pracow-
ników sądu, obowiązujący od tej pory do czasu zakończenia rozprawy. Kopie tego
orzeczenia zostaną dostarczone zainteresowanym. Każde naruszenie wyszczegól-
nionych postanowień będzie traktowane jak złamanie obowiązujących przepisów
prawnych i spotka się z surową karą. Zabraniam przekazywania jakichkolwiek
informacji przedstawicielom mediów bez mojej zgody. Czy są jakieś pytania re-
prezentantów obu stron?
Jego ostry, stanowczy ton sugerował, że Huskey zamierza rzeczywiście suro-
wo ukarać każdego, kto naruszy owe postanowienia. Prawnicy zachowali milcze-
nie.
 Doskonale. Przygotowałem już wstępny harmonogram dotyczący zgłasza-
nia dowodów i wniosków formalnych, czynności wstępnych oraz właściwego pro-
cesu. Będzie dostępny w kancelarii. Czy są jeszcze jakieś pytania?
 Drobna sprawa formalna, Wysoki Sądzie  rzekł Parrish, podnosząc się
z krzesła.  Chcielibyśmy przenieść oskarżonego do zakładu zamkniętego naj-
szybciej jak to możliwe. Obecnie przebywa on w szpitalu bazy wojskowej, a co
za tym idzie. . .
 Rozmawiałem z lekarzem sprawującym opiekę nad oskarżonym, panie Par-
rish  przerwał mu sędzia.  Mogę pana zapewnić, że gdy tylko pacjent odzyska
w pełni siły, zostanie umieszczony w więzieniu okręgu Harrison.
 Dziękuję, Wysoki Sądzie.
 Jeśli to wszystko, zamykam dzisiejsze posiedzenie.
Patricka w pośpiechu wyprowadzono z sali i bocznymi wąskimi schodami po-
wiedziono do stojącego przed gmachem czarnego forda. Nic go nie obchodziło, że
reporterzy biorą go na cel obiektywów kamer i aparatów fotograficznych. Zasnął
w drodze powrotnej do szpitala.
Rozdział 18
Zapewne jedyną zbrodnią, jakiej dopuścił się Stephano, była zgoda na porwa-
nie Patricka i wymuszenie na nim zeznań, ale nie bał się formalnego oskarżenia.
Tamto zdarzyło się bowiem w Ameryce Południowej, daleko poza granicami ame-
rykańskiej jurysdykcji. W dodatku winnymi tychże przestępstw byli inni, w tym
grupa obywateli brazylijskich. Toteż jego adwokat nie miał żadnych wątpliwości,
że bez trudu się upora z formalnymi zarzutami.
Zupełnie inną sprawą była ochrona klientów Stephano i troska o ich reputację.
A pod tym względem adwokat aż za dobrze znał możliwości i sposoby działania
FBI. Stąd też gorąco doradzał detektywowi, aby przystał na proponowaną ugodę
i złożył szczegółowe zeznania w zamian za uzyskanie rządowej obietnicy niena-
ruszalności immunitetu jego klientów. Był przeświadczony, że skoro Stephano nie
ma nic innego na sumieniu, musi się zgodzić na współpracę.
Nie mógł jednak dopuścić, by zeznania były składane pod jego nieobecność.
Zdawał sobie sprawę, że przesłuchanie może potrwać nawet kilka dni, lecz mi-
mo to chciał w nim uczestniczyć. Jaynes zarządził spotkanie w gmachu Hoovera,
w specjalnie przygotowanej sali. Podano im kawę i herbatniki. W miejsce na koń-
cu stołu, które zajął Stephano, zostały wycelowane dwie kamery wideo. Ten zaś,
w koszuli z krótkimi rękawami, był całkiem spokojny, czuł się pewnie w towarzy-
stwie adwokata. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • razem.keep.pl