X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]

porządnie. Ręce też nie robiły wrażenia brudnych, widocznie został na nich tłuszcz z uprzęży.
- Zaraz zapalimy dodatkową lampę. - Anton starał się jak mógł, Hannah jednak nie czuła się
najlepiej, sama z dwoma mężczyznami.
- Chcesz zdjąć płaszcz? - Bj�rn odpiął swoją kurtkę, bo w izdebce było ciepło i przytulnie.
- Tak, na zimno nie można tu narzekać. Kiedy ma się stajnię za ścianą, zawsze człowiekowi
ciepło.
- Ty tu mieszkasz? - Hannah zauważyła pryczę w głębi pomieszczenia. Oprócz stołu pod
ścianą stała długa ława, na niej stos potłuczonych talerzy, obok kubki.
- I tak, i nie.
Anton usiadł, dłonie położył na kolanach.
- Jeśli jestem potrzebny, to sypiam tutaj. A w ogóle to mieszkam z żoną w Alna.
- A dzisiaj wieczorem będziesz potrzebny? - Spytał Bj�rn.
- Tak, w domu chyba się na coś zanosi. - Anton wskazał głową na ścianę. - Muszę być
gotowy.
- A ty? - Anton popatrzył pytająco na Bj�rna. -Dawno cię nie widziałem, masz dużo roboty?
- No, trochę, ale nie narzekam. Gospodarz u którego mieszkam, często mnie zatrudnia jako
woznicę.
- Tak, to o wiele lepsze niż układanie kamieni na ulicy - zaśmiał się Anton.
- A jak tam idzie z... z innymi sprawami? - Anton mrugnął do Hannah, jakby to była
tajemnica, którą powinna znać. Ona natomiast przyjrzała się uważnie Bj�rnowi. Chyba wielu
rzeczy jeszcze o nim nie wie.
- Wszystko inne toczy się jak trzeba. - Bj�rn uśmiechnął się przepraszająco do Hannah i
zwrócił do Antona. - Wynajmuję się do rąbania drzewa, jak jest okazja - wyjaśniał i udawał, że nie
zauważył, iż Anton chrząka porozumiewawczo. - Trzeba brać robotę, jaka popadnie, jeśli człowiek
ma zamiar do czegoś dojść.
- Co prawda, to prawda.
- A ty do czego zamierzasz dojść? - Hannah zastanawiała się, jakie naprawdę plany ma
Bj�rn.
- O, są różne możliwości. Może jakiś handelek... -zamyślony przerwał.
Hannah uśmiechnęła się niepewnie do Antona i zapytała, ile koni ma w stajni.
- Pięć. Trzy należą do właściciela domu, a dwa do lokatorów. No i muszę dbać o wszystkie
wozy i sanie. Roboty jest dość, ale nie narzekam, bo takie zajęcie każdy by chciał mieć. - Anton
uśmiechnął się tak, że oczy zniknęły w fałdach skóry, sterczały tylko te krzaczaste rudawe brwi. - A
co panienka robi w mieście?
- Jestem na służbie.
- Tak, rozumiem. I dzisiaj masz wolny wieczór, prawda?
- Właśnie. Nie mogę tylko za pózno wrócić.
- Chwileczkę, chwileczkę. Wieczór jeszcze się na dobre nie zaczął. - Bj�rn przysunął
krzesło bliżej Hannah. - Opowiedz nam o balu maskowym. Bawiliście się wesoło?
- Goście byli zadowoleni - odparła Hannah, spoglądając surowo na Bj�rna. - Ale ty
przeraziłeś mnie śmiertelnie. Pomyśl, gdyby tak Charlotte cię zobaczyła!
- Ech, ona nie miała czasu. - Bj�rn uśmiechnął się szeroko i opowiedział Antonowi, że on
też był na balu maskowym. I że spotkał tam najpiękniejszą na świecie dziewczynę.
- Poszedłeś tam bez zaproszenia? - Anton wyglądał na szczerze zaskoczonego.
- No, możesz mówić, że popełniłem błąd - mruknął Bj�rn. - Ale nie tylko ja sprawiłem tego
wieczoru niespodziankę. - Patrzył teraz na Hannah. - Prawie cię nie poznałem, tak pięknie
wyglądałaś. Miałaś niezwykły strój, jak na pokojówkę.
- Pani sobie tak życzyła. - Hannah zastanawiała się, czy to był z jej strony błąd, że zgodziła
się na propozycję Charlotte.
- Ale dlaczego? - Bj�rn pożerał wzrokiem zarumienione dziewczęce policzki i stwierdził, że
serce bije mu mocniej. To, co nie powinno mieć miejsca, zaczynało stawać się rzeczywistością.
%7ływił ciepłe uczucia dla tej dziewczyny, przy każdym spotkaniu cieplejsze, powinien mieć się na
baczności. Zakochiwania się w jego planach nie było.
- Sama nie wiem. - Hannah wpatrywała się w blat stołu i kręciła głową. - Ponieważ mam się
nauczyć być gospodynią dużych przyjęć, to pomyślałam, że do nauki należy też... wieczorowy strój.
- No wiesz co, jaki tam strój. Byłaś najpiękniejszą kobietą na balu! - Oczy Bj�rna płonęły i
Anton stłumił uśmiech.
- Mógłbym zaproponować coś do picia? - Koniuszy szukał chwilę czegoś pod ławką i wyjął
stamtąd butelkę. - Kieliszeczek na powitanie no i dlatego, że panienka jest z nami pierwszy raz.
- Nie, dziękuję, ja nie piję. - Hannah w żadnym razie nie chciała pachnieć alkoholem po
powrocie do domu. �smund z �smundrud wrył się zbyt wyraznie w jej pamięć.
- Ale ja mam też coś innego. Trochę soku i kawałek ciasta. - Anton rozwinął pożółkły
pergamin. - %7łona wie, że przepadam za smakołykami.
Hannah polubiła tego rudzielca. Stanowił mieszaninę chłopa ze wsi i mieszkańca miasta, nie
był pijany. Uśmiechał się często, a chociaż oczy miał dziwnie czujne, traktował ją życzliwie. Teraz
pokroił ciasto, posmarował je solidnie masłem i postawił na stole. Hannah tymczasem skierowała
wzrok na ławkę, i głęboko w kącie zobaczyła kilka małych buteleczek. Jest w nich coś znajomego,
czy jej się tylko wydaje? Stłumiła pokusę, by wstać i przyjrzeć się dokładniej. Gdzie widziała już
takie butelki?
Wspomnienie czaiło się gdzieś w głowie... czy mogło to być u rodziny L�w? Bo przecież w
domu w Rudningen takich nie mają. Ale...
- Masło pewnie nie jest takie dobre jak to, do którego przywykłaś - Anton przerwał jej
rozmyślania. - A skąd ty pochodzisz? - Po sposobie mówienia Hannah musiał poznać, że
przyjechała z prowincji.
- Z Hemsedal. Mój ojciec ma tam dwór. - Hannah była onieśmielona i małomówna, sama z
dwoma mężczyznami... ale nie czuła się tutaj zle. I Bj�rn, i Anton zachowywali się uprzejmie i
życzliwie.
Zanim odpowiedziała, mężczyzni wymienili porozumiewawcze spojrzenia, nie mogła tego
nie zauważyć. Co w tym dziwnego, że pochodzi z Hemsedal?
- Znasz może kogoś stamtąd?
- Nie, nie. - Anton odwrócił się i podał napoje. -Tylko to trochę zaskakujące... myślałem, że
urodziłaś się gdzieś tu, bliżej miasta.
- Och - Hannah nie rozumiała, dlaczego tak myśli, ale pewnie dlatego, że większość
służących w mieście pochodzi z najbliższych okolic.
- Nie wiem. Może dlatego, że jesteś tak ładnie ubrana. - Anton plątał się w wyjaśnieniach.
- No to spróbujmy wypieków Maleny - przerwał im Bj�rn. - To, co ona przygotowuje,
zawsze jest pyszne. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • razem.keep.pl
  • Drogi użytkowniku!

    W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

    Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

     Tak, zgadzam siÄ™ na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerów w celu dopasowania treÅ›ci do moich potrzeb. PrzeczytaÅ‚em(am) PolitykÄ™ prywatnoÅ›ci. Rozumiem jÄ… i akceptujÄ™.

     Tak, zgadzam siÄ™ na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerów w celu personalizowania wyÅ›wietlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treÅ›ci marketingowych. PrzeczytaÅ‚em(am) PolitykÄ™ prywatnoÅ›ci. Rozumiem jÄ… i akceptujÄ™.

    Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.