[ Pobierz całość w formacie PDF ]

życia.
- Sam nie wiem, czego chcę - jęknął. - Twoja twarz nie daje mi
spokoju... Ale powinnaś myśleć o ciotce, bo ona cię zaangażowała i chyba
widzisz, że chce, żebyś została. - Zaśmiał się ironicznie. - Moją siostrę już
też podbiłaś.
Rebeka cofnęła się kilka kroków.
- Coraz bardziej mnie zadziwiasz. Aż trudno uwierzyć, że jesteście
rodzeństwem.
- Nie widzisz podobieństwa?
- Twoja siostra jest przemiłą osobą, a ty nie. Powinieneś się
wstydzić.
- Powiedz, czego, to sobie przemyślę. Rebeko, bardzo chcę, żebyś
została - powiedział głosem, który poruszył ją do głębi.
- %7łeby mnie pilnować?
Serce biło jej jak szalone i nie zdołała opanować drżenia głosu.
- Nie, żebyś była blisko. Podszedł jak skradająca się pantera.
- Nie chcę mieć kłopotów - szepnęła.
- Może nie chcesz, ale mimo woli wywołujesz je. Czego się boisz?
- O to samo mogłabym zapytać ciebie. Delikatnie musnął palcem jej
policzek.
- Nie umiem ci odpowiedzieć. Ty o mnie już dużo wiesz, więc
chciałbym lepiej cię poznać. Przestań być taka skryta i powiedz mi coś o
swojej rodzinie, znajomych, wielbicielach.
- Nie warto.
- Ciotka się wygadała, że nie masz do kogo wracać. Co to znaczy?
91
R S
Rozsądek podpowiadał jej, że powinna odejść, lecz ciało lgnęło do
Broda jak kwiat do słońca.
- Mama zmarła, gdy miałam czternaście lat - zaczęła ledwo
dosłyszalnie. - Miała wypadek samochodowy, rekonwalescencja trwała
długo, ale nie przyniosła pożądanych efektów. Ojciec ożenił się powtórnie
i mieszka w Hongkongu, więc rzadko go widuję. Był pilotem, a teraz jest
na emeryturze.
Przesunęła językiem po wyschniętych wargach.
- Przestań - szepnął. - Nie rób tego.
- Nie mogę zostać w tym smutnym domu.
- Nie zawsze jest smutny.
Objął ją i pocałował gwałtownie, a jednak dziwnie delikatnie. Bała
się go, ponieważ z każdą chwilą stawał się jej bliższy i droższy. Rozpalał
nie tylko ciało, ale i serce.
- Nie chcę zrobić ci krzywdy - szepnął.
- Boję się.
- Wszystko w twoich rękach. Ostatnie dni były dla mnie piekłem.
- Przez myśl mi nie przeszło, że twój ojciec...
- Zakocha się w tobie i zechce ożenić?
Odsunął ją i wbił w nią wzrok.
- Tak.
- Ta rozmowa nigdzie nas nie zaprowadzi... - Włożył ręce do
kieszeni. - Nie rób nam wstydu i nie proś nikogo, żeby cię zabrał. Nie rób
przykrości ciotce. Zostań, a ja będę cierpliwie czekał, aż zdecydujesz się
powiedzieć mi, co ukrywasz.
Odszedł bez oglądania się i wrócił do rodziny.
92
R S
Rebeka poszła do siebie, myśląc ze smutkiem, że kiedyś też mogła
wracać do bliskich. Miała bardzo szczęśliwą rodzinę, aż do wypadku, po
którym matka spędziła resztę życia na wózku, z oddaniem pielęgnowana
przez męża i córkę. Kilka lat po jej śmierci pan Hunt ożenił się z piękną
Azjatką, którą poznał w Hongkongu. Macocha zawsze pamiętała o
urodzinach pasierbicy i przysyłała do internatu ładne prezenty. Wakacje
spędzali w trójkę, jeżdżąc po świecie. Podróże skończyły się, gdy urodziły
się dzieci.
Zaczęła studiować dziennikarstwo i wkrótce poznała Martyna
Osborne'a, zdolnego i przystojnego jedynaka z dobrej rodziny. Był o cztery
lata starszy od niej i studiował prawo. Dość prędko zostali uznani za
nierozłączną parę.
Pobrali się, gdy miała dwadzieścia lat. Byli bardzo szczęśliwi, ale
Martyn od początku mówił, że nie widzi powodu, dla którego jego żona
miałaby kończyć studia. Pochodził z zamożnej rodziny, a praktykę podjął
w renomowanej kancelarii adwokackiej, więc dobrze zarabiał. Pani
Osborne nigdy nie pracowała, poświęciła się rodzinie, była idealną żoną i
matką. Jedynym jej obowiązkiem było dogadzanie mężowi i synowi,
dbanie o dom i urządzanie przyjęć. Według Martyna jego żona powinna
postępować tak samo, jak matka.
Nie od razu zorientowała się, że ukochany mąż nie lubi jej
znajomych. Niechętnie przyjmował gości w domu i nie lubił chodzić na
przyjęcia do nich, więc z czasem znajomi przestali ich zapraszać.
Kiedyś jedna z przyjaciółek powiedziała Rebece w przypływie
szczerości:
- Martyn chce cię mieć wyłącznie dla siebie. Taka jesteś bystra, a
jeszcze tego nie zauważyłaś?
93
R S
Małżeństwo trwało trzy lata. Całą wieczność! Rebeka nie przerwała
studiów, ponieważ marzyła o tym, by zostać dziennikarką.
- Po co ci dziennikarstwo? Siedz w domu i pisz książki - powtarzał
Martyn do znudzenia.
Zaczęły się nieporozumienia i kłótnie. Rebeka z przykrością
stwierdziła, że jej mąż, bardzo zdolny prawnik, na co dzień jest niezbyt
interesujący. %7łądał niepodzielnej uwagi dla siebie, zniszczył jej przyjaznie,
jakby zamykał ją w klatce, a jej nie odpowiadało życie tylko we dwoje.
W drugim roku małżeństwa posunął się do rękoczynów. Pewnego
dnia uderzył ją w twarz tak mocno, że się przewróciła. Przerażona
narzuciła płaszcz i wybiegła z domu. Noc spędziła u najwierniejszej
przyjaciółki, Kim. Martyn odszukał ją i ze łzami w oczach błagał o
przebaczenie.
Kim radziła jej, by mu nie wierzyła, ponieważ awantury będą coraz [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • razem.keep.pl