[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Tak sądzisz? - zapytała z błyskiem w oku jego żona. -
Czy to znaczy, że pzez wszystkie lata waszej znajomości Ivo
rozglÄ…daÅ‚ siÄ™ za kobietami takimi jak Jossie... osiemnastoletni­
mi, szykujÄ…cymi siÄ™ do debiutu?
- No; niezupełnie... - odparł Adam.
- Przypuszczam, że niezwykle starannie unikał sytuacji,
które mogły narazić na plotki młode damy widywane w jego
towarzystwie.
- Ivo nigdy nie przejmował się plotkami - powiedział
Adam, uśmiechając się do swych wspomnień. - Wręcz dbał
o to, żeby brukowce miały o czym pisać. Ale rzeczywiście nie
przypominam go sobie w towarzystwie młodych dam.
- Właśnie! - wykrzyknęła triumfalnie Kate. - Dlaczego
więc spędza tyle czasu z Jossie i tak bardzo przejmuje się jej
problemami? Dlaczego jest wobec niej taki opiekuńczy? Może
on w końcu się zakochał?
- Ivo? W Jossie Morley? Moja miła Kate, co też ci przyszło
do gÅ‚owy. Nie wyobrażam sobie Iva zakochanego w jakiejkol­
wiek kobiecie, a już z pewnością nie w niewinnej dziewczynie!
Mój przyjaciel gustuje w kobietach doświadczonych. Unika de-
biutantek jak ognia.
- Nie mam na myÅ›li takiej miÅ‚oÅ›ci, Adamie. MyÅ›lÄ™ o uczu­
ciu, które łączy się z zaangażowaniem i kończy małżeństwem.
Adam wybuchnął śmiechem.
- Ivo Trenchard zakochany! Co za pomysł!
WidzÄ…c niezadowolenie malujÄ…ce siÄ™ na twarzy żony, naty­
chmiast ochłonął.
- Zauważyłaś coś szczególnego, że coś takiego przyszło ci
do głowy? - zapytał zaciekawiony.
- Nie, i właśnie dlatego zrobiłam się taka podejrzliwa.
- Hm. - Adam wciąż nie dawał się przekonać. Czasami Kate
zaskakiwała go swymi obserwacjami. - Nie wiem, czy dobrze
ciÄ™ rozumiem.
- Ivo nigdy nie jest  czarujÄ…cy" w stosunku do Jossie. Roz­
mawiajÄ… ze sobÄ… bardzo rzeczowym tonem, a jednak przyglÄ…da
się jej jak kwoka kurczętom. Potrafi doskonale to zamaskować,
ale to w niczym nie zmienia sytuacji. MyÅ›lÄ™ nawet, że ta dziew­
czyna niczego nie podejrzewa.
- Jest w nim zakochana? Mam nadziejÄ™, że nie. Ivo nie na­
leży do wiernych kochanków.
- Czasami potrafisz powiedzieć coś głupiego, Adamie -
stwierdziÅ‚a jego żona. - Przecież wÅ‚aÅ›nie o tym mówiÄ™ przez ca­
Å‚y czas. Ivo nie zachowuje siÄ™ jak uwodziciel. Nie flirtuje z Jos­
sie, tylko się nią opiekuje. A jeśli chodzi o Jossie... Trudno ją
przejrzeć, ale jestem pewna, że nawet nie przeszło jej przez
myśl, że mogłaby zakochać się w Ivie. Przynajmniej nie do tej
pory.
- Uważasz, że jest tajemnicza? Wydaje mi się cudownie
szczera i otwarta.
- Owszem, ma niezwykle miły sposób bycia. Jednak jestem
pewna, że musiało spotkać ją coś bardzo nieprzyjemnego. Ivo
powiedział coś na ten temat, kiedy przyjechał na chrzest Toma.
- Wiesz, co się stało?
- Nie. Ivo zawsze był bardzo dyskretny. Kiedy odwiedził
nas w zeszłym roku w lipcu, mówił coś o Jossie i napomknął,
że spotka siÄ™ z niÄ… na przyjÄ™ciu z okazji osiÄ…gniÄ™cia peÅ‚noletno­
Å›ci przez jakiegoÅ› mÅ‚odzieÅ„ca z Lyne St Michael. Chyba napo­
mknął, że Jossie jest związana z tym młodym człowiekiem. A
teraz nikt ani słowem nie wspomina o przyjęciu ani o tym mło-
dzieńcu, ani nawet o rodzinie Jossie. Coś musiało zranić Jossie
właśnie wtedy, jestem tego pewna.
- Dlaczego tak ci siÄ™ wydaje?
- Jossie wyraznie boi się zaangażować uczuciowo. Mam
wrażenie, że nie chce siÄ™ odsÅ‚onić, by nie zostać zranionÄ…. Jed­
nak na pewno ma zaufanie do Iva. To może być początek...
- Chcesz mi powiedzieć, że byÅ‚abyÅ› zadowolona, gdyby zo­
stali małżeństwem?
- Ależ właśnie taka kobieta jest mu potrzebna. Nauczył się
nią opiekować. Poza tym Jossie jest niewinna, ale na pewno nie
naiwna i głupia. Zauważ tylko, jak dobrze gra w karty. Jestem
pewna, że potrafi odpłacić Ivowi pięknym za nadobne, a jemu
to siÄ™ bardzo podoba. Doskonale siÄ™ przy niej relaksuje. No i.,.
- posłała mężowi figlarne spojrzenie - jest bardzo piękna i tak
pełna życia, że Ivowi nie będzie się chciało flirtować z żadną
inną. Będzie zbyt zajęty pojedynkami z Jossie. Tak, naprawdę
chciałabym, żeby to zakończyło się małżeństwem.
Adam miał już powyżej uszu omawiania romansów przyjaciela.
- Najdroższa Kate, jestem tylko prostym żołnierzem. Nie
znam siÄ™ na tych wszystkich zawiÅ‚oÅ›ciach. %7Å‚yczÄ™ Ivowi jak naj­
lepiej, ale teraz chciałbym się dowiedzieć, czy moja żona kocha
mnie bardzo, czy tylko troszkÄ™.
- Bardzo, Adamie - wyszeptaÅ‚a Kate, zamierzajÄ…c natych­
miast mu to udowodnić.
Kate wciąż się zastanawiała, co łączy Iva z Jossie. Pewnego
wieczoru przy kolacji zapytała ich, jak się poznali.
- Ivo powiedział nam, że groziłaś mu bronią. Czy to prawda,
Jossie?
- Tak, to prawda. Chciał ukraść mojego konia. - Gdy Ivo
usiÅ‚owaÅ‚ zaprotestować, dodaÅ‚a: - Przynajmniej tak mi siÄ™ wy­
dawało. - Uśmiechnęła się. - Był przerażony nie na żarty.
- NaprawdÄ™? - wtrÄ…ciÅ‚ Adam. - Uważam, że huzarzy nad­
miernie się chełpią, ale żeby dać się przestraszyć?
- Nie patrz na mnie takim wzrokiem. Adamie! W tej sytuacji
czuÅ‚byÅ› siÄ™ tak samo. ZobaczyÅ‚em konia na pustkowiu i pod­
szedłem bliżej, żeby mu się przyjrzeć. Jak niby miałem się czuć,
kiedy odwróciłem się i zobaczyłem jakiegoś małego obdartusa,
który mierzył do mnie z pistoletu?! Spodziewałem się, że broń
wypali Å‚ada chwila.
- Pomyślałam, że to złodziej, który zamierza ukraść konia.
- Złodziej! Ivo? Trudno mi to sobie wyobrazić - powiedzia-
ła Kate, przyglądając się eleganckiemu mężczyznie siedzącemu
naprzeciw niej.
- Hm... miałem za sobą paskudny wieczór. Przyznaję, że
nie wyglądałem wtedy najlepiej - bronił się Ivo.
- Jak mogłeś wziąć Jossie za obdartusa? - dziwiła się Kate.
Wszyscy popatrzyli na Jossie, W świetle świec widać było jej [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • razem.keep.pl