[ Pobierz całość w formacie PDF ]

klasy i została walczącą feministką. Publicznie napiętnowała elitaryzm. Zmarła w go-
rączce, rodząc May w biednym, zle wyposażonym szpitalu w Trzecim Zwiecie, nie
ujawniając tożsamości ojca dziecka.
Gdyby jej matka żyła, myślał Adam, May mogłaby zbuntować się z kolei prze-
ciwko jej zasadom, domagać się swojego prawa do prywatnej edukacji. Ale jak mogła się
buntować przeciw komuś, kto zmarł, dając jej życie?
Podobnie jak matka, May uparcie trwała przy swoim, nie ulegając wpływom grupy
rówieśniczej. Posługiwała się idealną angielszczyzną, nie nosiła podkasanej spódnicy i
nie związywała się szkolnym krawatem jak paskiem. Nie stała się jedną z nich, anoni-
mową uczennicą, bo to byłaby zdrada jej tożsamości.
To właśnie przyciągnęło do niej Adama. On wyróżniał się spuszczoną głową. Li-
czył na to, że w ten sposób uniknie kłopotów, i podziwiał cichą konsekwencję May. To,
że w każdej sytuacji najpierw działała, a potem myślała. Przez co zresztą wciąż pakowali
się w kłopoty.
R
L
T
Nancie uznała, że potrzebuje czegoś bardziej konkretnego niż noszenie na rękach i
uciszanie słowne, otworzyła usteczka, z których wydobył się głośny krzyk. Adam odło-
żył zdjęcie i zawołał May. Gdy odpowiedziało mu milczenie, zapukał do sypialni.
- Pomocy! - Cisza. - May? - Uchylił nieco drzwi, a ponieważ nikt na niego nie
wrzasnął, otworzył je na oścież.
Pokój, bardzo kobiecy i cały w bieli, go zaskoczył. Wyobrażał sobie, że ściany sy-
pialni May będą oklejone zdjęciami zagrożonych gatunków zwierząt. Jedynym obrazem,
jaki tutaj wisiał, była akwarela przedstawiająca Dom Coleridge'ów, gdy był jeszcze oto-
czony hektarami parku. Czy miał jej przypominać, kim jest?
Powinien poczuć satysfakcję, że dane mu było zajrzeć do jej sanktuarium. Tym-
czasem patrząc na ten obraz, poczuł się jak intruz.
May otworzyła drzwi pokoju dziadka. Wciąż tak o nim myślała, choć dziadek
dawno temu przeniósł się do pokoju na parterze, który dla niego przysposobiła.
- May?
Podskoczyła na dzwięk głosu Adama.
- Wybacz, nie chciałem cię przestraszyć, ale Nancie zaczęła płakać.
- Może trzeba jej zmienić pieluszkę albo ją nakarmić.
Adam bezradnie wzruszył ramionami.
- O ile wiem, obie te czynności wykonuje się regularnie. - Odwróciła się do szafy,
skąd wyjęła jedwabny szlafrok dziadka i podała go Adamowi. - Włóż to, zanim zejdziesz
po spodnie. - Potem zdała sobie sprawę, że nie mógł włożyć szlafroka, trzymając dziec-
ko.
Nancie była miękka, ciepła, taka miła, kiedy oparła główkę na ramieniu May. Tyl-
ko lekko wilgotna w pewnym miejscu.
- Trzeba zmienić pieluchę - oznajmiła May.
- Tak - odparł, zawiązując pasek.
Wyglądał lepiej niż każdy inny mężczyzna w szlafroku, choć szlafrok był dla niego
za wąski w ramionach, za szeroki w pasie i o wiele za krótki.
- Wiedziałeś!
R
L
T
- Do tego nie trzeba kończyć uniwersytetu - odrzekł, rozglądając się. - To był pokój
dziadka.
To nie było pytanie, a ona nie odpowiedziała. Pewnie powinna wykorzystać tę sy-
pialnię dla gości przyjeżdżających na weekendowe kursy, ale jakoś nie mogła się do tego
zmusić. Dopóki dziadek żył, to był jego pokój, i wciąż wyglądał tak, jakby dziadek wy-
szedł tylko na przechadzkę do parku w drodze na lunch z przyjaciółmi.
Wiekowe meble błyszczały. Na łóżku leżała czysta pościel, ulubiona kołdra dziad-
ka ułożona tak, jak lubił. Róża, którą Robbie postawiła na toaletce, lśniła w słabym
słońcu.
- Robi wrażenie.
- Jak powiedziałeś, dziadek był człowiekiem godnym podziwu - zauważyła, rusza-
jąc do swojego pokoju, a jemu zostawiła decyzję, czy za nią pójdzie, czy też nie.
Adam pospieszył za May.
- Musisz się nauczyć zmieniać pieluszki - stwierdziła, biorąc z łazienki czysty
ręcznik i podając go Adamowi.
Bez słowa rozłożył go na łóżku. May położyła Nancie na ręczniku, a dziewczynka
natychmiast zaczęła popłakiwać.
- Pilnuj jej - powiedziała, walcząc z pragnieniem, by przytulić dziecko. - Wezmę
jej torbę.
Ignorując jego  Tak, proszę pani", zdjęła torbę Nancie z wózka, otworzyła ją i
znalazła paczkę pieluch. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • razem.keep.pl