[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Co ja mam z tobą zrobić? - spytał bezradnie i znów ją pocałował, tym razem bardziej
namiętnie, uważając jednak, aby nie urazić jej w bark.
- Nic nie rób. Niech wszystko po prostu się toczy. Wiedział, że właśnie na to nie
powinien się zgodzić, ale teraz już nie był w stanie podejmować decyzji. Znajdował się pod
urokiem Celie, która zaczarowała go, zanim się zorientował, że jest kobietą nadzwyczajną...
Kobietą bez nazwiska. Tajemniczą nieznajomą.
Gdy się odsunęła, pomyślał, że zmieniła zamiar. Lecz ona ruszyła w stronę sypialni, a
w drzwiach przystanęła, odwróciła się i powoli rozpięła górny guzik sweterka.
- Niech się to stanie, Norbercie.
Podszedł do niej, zafascynowany widokiem rozbierającej się kobiety. Smukła dłoń
poruszała się z gracją Marie St. Germaine. W błękitnych oczach malowała się śmiałość i
zdecydowanie Celie Sherwood. Ale przecież ta kobieta miała na imię Celestine! On zaś
dopiero tego wieczoru zrozumiał, jak bardzo jest niezwykła.
- Przydałoby mi się trochę pomocy. - Jej głos miał niskie, wibrujące brzmienie.
Celestine była teraz uwodzicielką, zdecydowaną dopiąć swego. Jej palce leciutko drżały,
niepewnie uśmiechnięte usta również, co świadczyło o wzbierającej namiętności. A
zmysłowe wygięcie ciała kusiło, przyzywało...
- Dobrze sobie radzisz - stwierdził Norbert, zdumiony również swoim głosem, który
teraz wcale nie należał do Norberta Coltera, zawsze idealnie panującego nad każdą sytuacją.
Zwykle ograniczającego się do obserwowania świata z dużego dystansu. Natomiast teraz,
patrząc na Celestine, Norbert pragnął znalezć się tak blisko niej, jak tylko mężczyzna może
być blisko z kobietą.
Celie rozpięła drugi i trzeci guzik, następnie czwarty i nagle znieruchomiała z dłonią
na biuście.
- Chyba już nie radzę sobie tak dobrze jak przed chwilą. Może jednak pomógłbyś mi?
- spytała niemal szeptem, opuszczając ręce wzdłuż ciała.
Podszedł do niej i rozpiął piąty guzik. Spod rozchylonego swetra było widać skromny,
bawełniany stanik, kupiony przez Jerry'ego w tanim sklepie. Zdaniem Norberta Celie zasługi-
wała na jedwabie i koronki, które wyglądałyby cudownie na tych kształtnych piersiach i
łagodnie zaokrąglonych biodrach.
Celie położyła dłonie na jego ramionach, on zaś poczuł ciepło jej palców przez sweter
i na moment wstrzymał oddech.
- Nie chciałbym sprawić ci bólu. Jeszcze nie wyzdrowiałaś.
- Nie pozwolę, żebyś sprawił mi ból.
Wiedział, że miała na myśli nie tylko swój zraniony bark. Bez wahania rozpiął jej
sweterek do samego dołu i wreszcie dotknął nagiej skóry. Celie zamknęła oczy, mocniej
zaciskając palce na jego ramionach.
- Tylko udajesz twardą. - Pocałował jej powieki i czoło, ale nie usta. - Jesteś cała jak
nie zablizniona rana, Celestine. Twoje życie to seria zamachów...
- Więc ulecz mnie chociaż na tę jedną noc. Nie na zawsze. Tego nie zdołałbyś
dokonać. Ale tylko na dziś...
Odchyliła głowę i podała mu usta, które natychmiast ogarnął wargami. Teraz już nie
mógł się zatrzymać. Pozwalająca na odwrót chwila niepewności dawno minęła. Z niejakim
zdumieniem stwierdził, że nie jest takim mężczyzną, za którego się uważał.
Celie wyślizgnęła się ze sweterka, który upadł na podłogę u ich stóp. Norbert odnalazł
klamerkę staniczka, a Celie pozwoliła zsunąć go z siebie, więc zaraz też wylądował na
dywaniku.
Od pierwszej chwili, gdy ujrzał tę kobietę, Norbert pragnął pogłaskać jej atłasową
skórę. Piersi Celie były małe, krągłe, idealne pod każdym względem. Przez tych kilka
minionych dni starał się stłumić przemożną chęć dotykania jej, zaniepokojony tym, że jego
mroczne pragnienia odzywają się z taką siłą. A teraz wreszcie mógł je zaspokoić. Z
zachwytem pieścił więc ciało Celie, które było właśnie takie, jakiego się spodziewał - [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • razem.keep.pl