[ Pobierz całość w formacie PDF ]

 Bardzo proste! Prawie dałeś się zabić!
 Ale żyję. I obaj jesteśmy bezpieczni. A w dodatku, jak widzę, udało ci się
zdobyć sprzymierzeńca. Dobra robota, jak na jeden dzień. Ale teraz mam niedy-
skretne pytanie. Co robimy dalej?
Faktycznie, co?
Rozdział 23
 Co do naszych dalszych poczynań odpowiedz jest oczywista. . .  powie-
działem myśląc intensywnie.  Zostaniemy tutaj, aż zrezygnują z pościgu. Po-
winno to nastąpić szybko, bo martwy niewolnik nie ma dużej wartości rynkowej.
 Ale ja się czuję świetnie.
 Zapominasz, że stałe działanie pętli bólu prowadzi do śmierci. Więc gdy
będziemy już mieć wolną drogę, udamy się do najbliższych zabudowań i opatrzy-
my twoją ranę.
 Krwawi, ale to tylko zadrapanie.
 Posocznica i infekcja  uciąłem dyskusję.  Musimy najpierw zająć się
raną.  Odwróciłem się do Drenga.  Znasz jakichś farmerów, którzy mieszkają
niedaleko stąd?
 Nie, ale wdowa Apfeltra mieszka tu, po drugiej stronie wzgórza, za
uschniętym drzewem, na skraju moczarów. . .
 Zwietnie! Pokażesz nam drogę.  Spojrzałem na Hetmana.
 A kiedy już opatrzymy ci plecy, co dalej?
 Potem, Jim, wstąpimy do wojska. To najwłaściwsze, co można zrobić, sko-
ro jesteś teraz najemnym żołnierzem. Wojsko stacjonuje w twierdzy, w której na
pewno jest jakiś zamknięty pokój, gdzie przechowywane są dukaty. Gdy ty bę-
dziesz uprawiał żołnierską profesję, ja, jak to się mówi, trochę tam posprzątam.
Mam na myśli pewną konkretną armię. Tę, która służy Capo Dimonte.
 Nie Capo Dimonte!  zaczął lamentować Dreng, chwytając się obiema
rękami za głowę.  Jego zło nie ma granic, codziennie je na śniadanie dziecko,
wszystkie meble ma obite ludzką skórą i pije z czaszki swej pierwszej żony. . .
 Dość!  rozkazał Hetman, a Dreng natychmiast umilkł.  To oczywiste,
że Dimonte nie jest w tej okolicy popularny. A to dlatego, że jest zagorzałym
wrogiem Capo Docci i co jakiś czas wypowiada mu wojnę. Jestem pewien, że nie
jest on ani gorszy, ani lepszy niż jakikolwiek inny Capo. Ale ma jedną zaletę: jest
wrogiem naszego wroga.
 A więc miejmy nadzieję, że naszym przyjacielem. Racja! Jestem coś wi-
nien staremu Docci i z przyjemnością wyrównam z nim rachunki.
127
 Nie powinieneś trzymać w sercu urazy, Jim. To zaciemnia właściwy ob-
raz rzeczywistości i przeszkadza w twoim zawodzie, którym powinna być teraz
kradzież dukatów, a nie szukanie zemsty.
Przytakując potrząsnąłem głową.
 Oczywiście. Ale kiedy ty planujesz skok, nie ma powodu, dla którego ja
miałbym odmawiać sobie malutkiej zemsty.
Widziałem, że nie pochwala moich emocji, ale nie potrafiłem osiągnąć jego
olimpijskiego spokoju. Być może, to słabość młodości. Zmieniłem temat.
 A kiedy już opróżnimy skarbiec, co dalej?
 Dowiemy się, jak miejscowi kontaktują się ze szmuglerami spoza planety,
z takimi jak Yenianie. Naszym oczywistym celem będzie opuszczenie tego za-
cofanego i świata tak szybko, jak to możliwe. Aby nam się to udało, być może,
będziemy musieli przejść na tutejszą wiarę.  Zachichotał na widok wyrazu mo-
jej twarzy.  Tak jak ty, chłopcze, jestem naukowcem humanistą i nie mam po-
trzeby obcowania z czymś ponadnaturalnym. Ale tu, na Spiovente, cała istniejąca
technologia jest w rękach zakonu zwanego Czarnymi Mnichami.
 Nie, trzymajcie się od nich z daleka!  zajęczał Dreng. Był bez wątpienia
zródłem złych wiadomości.  Oni znają rzeczy, które czynią z człowieka waria-
ta. Z ich warsztatów wychodzą wszelkie rodzaje przeciwnych naturze urządzeń.
Maszyny, które krzyczą i chroboczą, które mówią przez niebiosa, pętle bólu też.
Błagam cię, panie, unikaj ich!
 To, co tak ponuro przedstawiał nam nasz przyjaciel, jest prawdą  po-
wiedział Hetman.  Pomijając strach, rzecz jasna. Dzięki jakiemuś mało dla nas
istotnemu procesowi historycznemu cała tutejsza technologia została skoncentro-
wana w rękach tego zakonu. Nie mam pojęcia, jaka jest ich przynależność reli-
gijna, jeśli w ogóle ją mają, ale z pewnością dostarczają i naprawiają maszyny,
które tu widzieliśmy. To daje im pewną ochronę, bo jeśli jeden Capo chciałby ich
zaatakować, inni pośpieszyliby ich bronić, aby zabezpieczyć sobie stały dostęp do
wytworów techniki. I być może, właśnie do Czarnych Mnichów będziemy musieli
zwrócić się z prośbą o zbawienie i exodus.
 Popieram i wniosek przechodzi przez aklamację. Wstąpić do wojska,
ukraść ile się da dukatów, skontaktować się ze szmuglerami i kupić odlot stąd 
podsumowałem.
Dreng z wytrzeszczonymi oczami wsłuchiwał się we wszystkie te słowa. Naj-
wyrazniej niewiele z tego zrozumiał.
Działanie odpowiadało mu bardziej. Po cichu wyszedł na zwiady i jeszcze
ciszej wślizgnął się z powrotem. Nikogo w pobliżu nie było.
Hetman mógł iść z naszą niewielką pomocą, a do domu wdowy nie było da- [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • razem.keep.pl